Artykuł z Rzeczpospolitej



Requiem zamiast kabaretu



Rzeczpospolita

Recenzja płyty Grupy Mo Carta.

Requiem zamiast kabaretu To druga płyta w dorobku grupy MoCarta. O ile tematem przewodnim pierwszego, wydanego w roku 1998, albumu była kompozycja Wolfganga Amadeusza Mozarta "Eine Kleine Nachtmusik", o tyle "Kreatury" zostały pošwięcone "Czterem porom roku" Antonia Vivaldiego. Grupa MoCarta, czyli kwartet smyczkowy w składzie: Filip Jaślar (pierwsze skrzypce), Michał Sikorski (drugie skrzypce), Paweł Kowaluk (altówka) oraz Artur Renion (wiolonczela), to nie tylko zespół muzyczny, ale również kabaretowy, którego kariera rozpoczęła się od występu na XIII Przegladzie Kabaretów PaKA '97. Dodać jednak trzeba, że muzyczny kabaret MoCarta to rozrywka na najwyższym, niezwykle wyrafinowanym poziomie. Miałem okazję się o tym przekonać, m.in. w lutym tego roku, podczas występu grupy - wspomaganej przez mima Ireneusza Krosnego i Artura Andrusa, dziennikarza radiowej "Trójki" - w Teatrze Stanisławowskim w warszawskich Łazienkach. Grajac kolejne tematy "Czterech pór roku", instrumentališci MoCarta nieustannie robia wycieczki w inne rejony. W muzykę Vivaldiego wplataja więc tematy ze słynnych dzieł muzyki klasycznej, a ponadto melodie z polskich seriali ("Klan"), z filmów ("Ogniem i mieczem"), nie mówiac już o dobranockach. Dla przykładu, "Wiosna" zaczyna się od "Also Sprach Zaratustra" Richarda Straussa, by zamienić się w popularny przebój Skaldów "Wszystko kwitnie wkoło". "Lato" przechodzi w wakacyjną melodię "Już za parę dni, za dni parę", potem mamy cytaty z przebojów: Karin Stanek ("Autostop"), Krzysztofa Krawczyka ("Parostatek"), zespołu Bajm ("Piechotą do lata"), Czerwonych Gitar ("Historia jednej znajomości"), Macieja Kossowskiego ("Wakacje z blondynką"), Jana Kiepury ("Brunetki, blondynki"). Przy rozszyfrowywaniu kolejnych cytatów, śmiechu co niemiara. Nic więc dziwnego, że zespół cieszy się popularnošcia. Koncertował z Maryla Rodowicz i grupa Pod Budą, systematycznie występował w programach telewizyjnych, takich jak: "Cafe Fusy", "Kawa czy herbata", "Team i Tym", "Tok Szok", zdobywał nagrody. Niestety, kilka dni przed ukazaniem się płyty "Kreatury", w wypadku drogowym na Wybrzeżu, zginał wiolonczelista Artur Renion. Miał 28 lat. Dlatego też, słuchajac tych pełnych radości żartów muzycznych, ma się wrażenie jakby się słuchało requiem.

Janusz Drzewucki "Rzeczpospolita" z 30 listopada 2000