Recenzja z "Pasma"



"Pasmo"

O muzyce poważnej - śmiesznie.

Co można zrobić z muzyki poważnej starych i nowych mistrzów pokazała ostatniej niedzieli w Lasku Brzozowym grupa młodych ludzi występująca pod nazwą "Mo Carta". Kwartet w składzie ... wyczyniał z utworami, których tradycjonaliści zwykli słuchać w salach filharmonicznych w skupieniu i z przymkniętymi oczami, "gorszące brewerie". Wykorzystując właściwości i bogactwo dźwięków skrzypiec, dodawał galopu pełnym powagi i godności dziełom, rozciągał szybkie i żartobliwe w namaszczeniu tony, przeplatając całość popularnymi przebojami i melodiami. Raz po raz zaskakiwał licznie zgromadzoną publiczność tak przewrotnymi pastiszami, że budziło to śmiech nawet u tych, co z klasycznymi kompozycjami niewiele mieli do czynienia. Trzeba przy tym dodać, że sami muzycy byli aktorami komicznymi - frywolne brzmienie utworów nie miało w sobie nic z profanacji świętości, gdyż były grane nie tylko na instrumentach, ale mimiką twarzy i gestem. Jednym zdaniem - była to pyszna i kulturalna - rozrywka dla wszystkich.

Jerzy R. Bojarski, "Pasmo" (Warszawa) z 30 lipca 1998